Szanowny Czytelniku,
będziemy zaszczyceni jeżeli zechcesz podzielić się z nami swoimi wrażeniami lub przemyśleniami
dotyczącymi książek, które wydajemy jako Wydawnictwo Sol. Można do nas pisać na adres wydawnictwo@wydawnictwosol.pl
Możiwy jest także kontakt z Marcinem Ciszewskim, autorem powieści WWW.1939.COM.PL oraz WWW.1944.WAW.PL.
Listy można kierować na adres autor@1944.waw.pl
Zapraszamy do dyskusji na tematy związane z przebiegiem Powstania Warszawskiego, czy szerzej - II Wojny Światowej. Najciekawsze listy opublikujemy na naszej stronie.
Wydawca
Czytelniku/Internauto/Gościu.
Poniżej rozpoczynamy, zgodnie z obietnicą, publikację najciekawszych listów, które napływają do zarówno do wydawnictwa , jak i do autora.
Zapraszamy!
12.03.2009 r.
Jestem już dużym chłopcem przed 40-tką, mam dzieci itp, Pana pierwsza książka "www.1939.com.pl" w ułamku sekundy przeniosła mnie w świat dziecięcych "żołnierzykowych" wojen, marzeń o byciu co najmniej Kmicicem,cofnęła mnie do opowieści moich dziadków o Wrześniu '39, słowem ubawiła mnie setnie jako kawał świetnej rozrywkowej prozy s-f, przy okazji leczącej pewne kompleksy wynikające z naszych, najoględniej mówiąc, dyskusyjnych sukcesów militarnych w 1939 roku.
Zaskoczył mnie Pan drugą częścią cyklu, jest warsztatowo wyśmienita, tylko jakby trochę... po wierzchu przeleciana. Ani słowem nie wspomniał Pan o akcji Burza, trwającej już na Kresach i pacyfikowanej przez NKWD. Jestem z Kresowiaków, tych milionów przemilczanych przez PRLowska historię, dzisiejszą zresztą też, co mnie nieco na to uwrażliwia. Tych kilka strąconych Iłów 2 to słaba pociecha przy "wyczynach" tysięcy własowców i Ukraińców podczas Powstania, jakoś pominiętych w książce. Rozumiem, że w proponowanej przez Pana alternatywnej rzeczywistości rzeź Woli się nie odbyła, moja prababcia nie spłonęła żywcem w szpitalu na Woli, mój dziadek z przyrodnim bratem nie musieli ukrywać się do 17 stycznia w ruinach starej cegielni. Dzięki i za to. Wie Pan, Powstanie jest czymś wiecej niż "największą bitwą miejską w dziejach wojen". Jako historykowi nie muszę uświadamiać, że pochłonęło więcej ofiar niż Hiroszima i Nagasaki razem wzięte. Że było zaplanowane wraz z zachodnimi aliantami, którzy jakoś zapomnieli poinformować AK, że nie kiwną palcem i że sprzedali cała krwawą imprezę Stalinowi, który ochoczo wykorzystał szansę i w dużej mierze sprowokował wybuch Powstania, topiąc Warszawę w morzu ruin i krwi, w pewnym sensie paradoksalnie
przypieczętowując wraz z Hitlerem wcześniejszy pakt Ribbentrop - Mołotow.
Że to Miasto, od 12 lat także i moje, zostało najzwyczajniej w świecie
zabite. I nigdy w przedwojennej formie nie zmartwychwstało. Dlatego czegoś mi w
Pana książce brakło, może opisów przedwojennej Warszawy, pod Placem na Rozdrożu
nie śmigała Trasa Łazienkowska. Puławska tez wygladała inaczej. Reasumując
- zbyt wiele Pan pominął, Powstanie jest nadal zbyt dotkliwe, by je po łepkach
traktować. Ale i tak czyta się świetnie.
Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów, może dalszych części?
Michał Konarski
Witam,
po pierwsze bardzo dziękuję za mail. Takie sygnały, nawet jeśli są
krytyczne, stanowią argument za tym, aby pisać dalej i doskonalić się w
tym, co się robi.
Ma Pan całkowitą rację, www.1944.waw.pl pomija wiele wątków z Powstania
Warszawskiego. Pomija rzeź Woli, pomija ewakuację kanałami, pomija upadek
Starówki i wiele innych zdarzeńnawet . Nie wspomina o planie Burza, tak
jak nie wspomina o dziesiatkach innych epizodów z naszej historii.
NIE JEST BOWIEM KSIĄŻKĄ HISTORYCZNĄ. Nie jest książką o Powstaniu
Warszawskim i nie roztrząsa przyczyn wybuchu ani klęski. Książka jest
opowieścią o pułkowniku Grobickim i kolegach, którzy chcą wracać w swoje
czasy i w tym celu organizują wyprawę po emiter pola siłowego. Jest to
wyprawa czysto prywatna. Dopiero na miejscu okazuje się, ze stali sie
trybikami w wielkiej rozgrywce, która, mam nadzieję, była zaskoczeniem
także i dla Czytelnika. Z tego punktu widzenia nie zgadzam się z Panem -
cała rozgrywka prowadzona przez Wojtyńskiego była niczym innym, jak próbą
(udaną!) chwycenia Aliantów "za jaja" i zmuszenia ich do pomocy Powstaniu
i sprawie polskiej. Właśnie z tego powodu w książce nie ma wielu rzeczy o
których Pan pisał.
Starałem się uchwycić klimat Warszawy i nastroje jej mieszkańców (zgadzam
się, dość lekką kreską) a przede wszystkim oddać bohaterstwo i patriotyzm
AKowców. I tego, musi Pan przyznać, jest w książce sporo, począwszy od
inskrypcji (autentycznej) wydrapanej na ścianie kazamatów na Szucha,
poprzez postać kpr.pchor Witka (autentycznej), do ogólnego zarysowania
działań kilku akowskich ugrupowań.
To tyle. Dodam, że mam w głowie trzecią część przygód bohaterów obu
tomów, ale z góry uprzedzam, że akcja będzie się rozgrywała w 2012 roku:))
pozdrawiam
Marcin Ciszewski
23.02.2009 r.
Panie Marcinie,
dziękuje jako czytelnik za drugą cześc przygód pułkownika Grobickiego .
Nie sądze jednak aby informacje uzyskane przez Amerykanów na temat technologii
MDS i w zasadzie losów swiata nie wpłyneła na ich podejście do Niemiec i Sowietów.
Na pewno Nancy posiadała informacje na temat choćby szpiegów radzieckich w otoczeniu
Roosvelta co mogłoby zmienić podeście samego prezydenta do Rosjan . Tak samo Churchill
jeżeli miałby te swiadomości jak sie potoczą losy , optowałby za przerzucenciem do
Polski zarówno armii Andersa jak i sił gen Maczka. Jeżłei dodać pod uwage liczebnośc AK
i choćby NSZ i BCh w Polsce to nawet obie armie LWP miałby niewielką przewage nad odrodzonym
wojskiem Polskim . Rosjanie musieliby naprawde wywołać wojnę światowa aby przeprowadzić
zamach . Myśłe że przy takim scenariuszu Powstania Warszawskiego i szybkim przerzuceniu
armii polskich z Zachodu sytuacja rozwinełaby sie w kierunku finlandyzacji Polski .
Oczywiście kosztem utraty Kresów ale można by wynegocjowac przejęcie całych Prus Wschodnich
i Ziem Zachodnich Niemcy były podzielone na strefy okupacyjne i 1946 roku nikt nie brał na
powaznie ich podziału. Poza tym Amerykanie mając takie infrmacje przyśpieszyliby prace nad
projektem Manhattan i mieliby bron atomowa na koniec 1944 roku . Co mogłoby załatwić że
Rosjanie nie weszliby tak głeboko a na pewno nie zajęliby całej Europy wschodniej .
Pozdrawiam i raz jeszcze dziękuję za kontynuacje tego wątku.
Jacek Piórecki
Witam Panie Jacku,
rozumiem z Pana listu, że czytał Pan już książkę. To jest o tyle zabawne, że
premiera ma nastąpić 25 lutego, a więc za dwa dni:))))
Co do Pana uwag (za które oczywiście bardzo dziękuję).
1. Nie było moją intencją pisanie alternatywnej historii Polski. Zarówno w
pierwszym tomie, jak i kontynuacji przedmiotem mojego zainteresowania był
główny bohater i jego postępowanie. Jerzy Grobicki, podpułkownik, eks
narzeczony Nancy Sanchez, eks fighter MMA, wojsko traktujący jak zabawę i
okazję do nawiązywania różnych znajomości, przez dwa tomy dojrzewający do
bycia mężczyzną, a co za tym idzie do walki: o swoje ja, o swoją kobietę,
o powrót do czasów teraźniejszych, o Polskę wreszcie. Ta ewolucja dotyczy
też jego kolegów: Kurcewicza, Wieteski i Galasia. W inną stronę - jak Pan
pewnie zauważył - poszła ewolucja równoważnego bohatera drugiego tomu -
Wojtyńskiego, który na swoją skalę i możliwości dokonuje tego, o czym Pan
pisze, czyli stara się zmienić rzeczywistość. Ale podkreślam - nie to jest
tematem książki. Zarówno Kampania Wrześniowa , jak i Powstanie Warszawskie
są tylko dekoracjami. Chciałem przy okazji oczywiście pokazać parę rzeczy (jak
choćby patriotyzm i waleczność AKowców), ale robię to mimochodem, nie
tracąc z oczu głównego motoru wydarzeń, czyli prób wydostania się naszych
przemiłych chłopców z piekła roku 1944.
2. Co do meritum Pan wypowiedzi: temat jest obszerny, ale powiem tak:
jestem sceptyczny. O Polskę nie toczyła się tak naprawdę żadna gra, Polska
była moim zdaniem, nawet swego rodzaju przeszkodą na drodze rozmów
anglosasko - sowieckich (począwszy już chociażby od nierozwiązanego
statusu ZSRS jako polskiego sojusznika? wroga? (kłania się nie ogłoszenie
staniu wojny 17 września 1939). Problem granic był nie do zaakceptowania
dla jakichkolwiek legalnych polskich władz, dla aliantów zaś był
marginalny. Churchill i Roosevelt na pewno nie zrobiliby niczego, aby
zakłócic stosunki ze Stalinem. Żadna Polska nie była tego - ich zdaniem -
warta. Przebieg rozgrywki wokół pomocy dla PW jest tego najlepszym
dowodem.
3. Co do wpływu Nancy, Grobickiego i reszty na postępowanie rządów: nie
wierzę. Nie ta skala. Tak potężne państwo jak USA nie kierowałoby się
wskazaniami pojedynczej osoby, ani nawet grupy osób, które podawałyby się
za wysłanników z przyszłości. Wiedza praktyczna, umiejętności tak.
Strategia i polityka nie. Poza tym, proszę wziąć pod uwagę, że Nancy
pojawiła się w Stanach ( w odróżnieniu od bohaterów książki Birminghama) z
gołymi rękoma, nie mając niemal nic na poparcie swych opowieści. Cały
ocalały sprzęt został przecież w Polsce.
Musze niestety kończyć, więc reszta polemiki - przy najbliższej okazji.
Trochę więcej mówię w wywiadzie dla esensji(www.esensja.pl)
Pozdrawiam
Marcin Ciszewski
Panie Marcinie,
Dziękuję za odpowiedź i wyjaśnienie do końca intencji. Coż...nie byłem najlepszy w
szkole przy odpowiedziach na pytanie - Co autor miał na myśli? :))) W swoim krótkim
liście starałem sie zawrzeć przede wszystkim emocje, które rodzą sie przy czytaniu
Pana książek. Rozumiem Pana zamysł literacki tylko, że osadzając bohatera , bohaterów
w jakiejkolwiek rzeczywistości choćby najbardziej nieprawdopodobnej , musimy przyjąc
założenie, że tak samo jak ona wpływa na nich. W tym samym stopniu mniejszym lub
większym, rzeczywistość wpływa na bohaterów. Nie spieram się z oceną tamtych
wydarzeń i nastawieniem wszystkich stron. Nie jestem specjalistą ani historykiem ,
jedynie człowiekiem , który coś tam czytał:)) Chodziło mi o to , ze płk Grobicki
wraz z przyjaciólmi nie trafił do tej samej rzeczywistości, która opuścił.
Amerykanie, a zapewne też Anglicy napewno staraliby się przejąć wyposażenie
batalionu. Nawet te resztki. Przecież dla nich to była kosmiczna technologia. Samo
to mogło popchnąć pewne dziedziny w rozwoju o co najmniej 30 lat. Chyba jednak
jestem zwolennikiem teorii "skrzydeł motyla" :).
Pozdrawiam serdecznie.
Jacek Piórecki
PS. jeżeli planuje Pan jakieś spotkanie autorskie w Warszawie , proszę o podanie
terminu . Chętnie podyskutuję o ile pozwolą okoliczności.